sobota, 26 sierpnia 2017

lubię wrześniowe poranki.

Prawdziwego lata w tym roku było jak na lekarstwo. Więcej było deszczu, ciemnych chmur i chłodnego wiatru niż prawdziwego, upalnego lata. Szkoda. Mam wrażenie, że już zaczynam za nim tęsknić, mimo że przecież właściwie jeszcze trwa, bo sierpień mimo wszystko się nie skończył. Tymczasem, ciężko mi to przyznać, ale powietrze pachnie już inaczej. Wczoraj widziałam odlatujące bociany, a dzisiaj jeża, który gromadzi zapasy gdzieś w naszych ogrodowych chaszczach. Lata w tym roku mi wyjątkowo żal, bo go zwyczajnie nie było. Myślami jestem już we wrześniu, który przyniesie mojej rodzinie dużo zmian, między innymi nową szkołę Starszej, nową pracę pana męża, a i dla mnie kilka nowych wyzwań się szykuje... Jak to będzie? Jaki będziesz, wrześniu? Co nam przyniesiesz? Wiesz, ja naprawdę lubię wrzesień.

Lubię wrześniowe poniedziałkowe poranki, kiedy budzę się kilka chwil przed wołaniem budzika. Nie wiem jak to jest, ale mam chyba zamontowany jakiś niewidoczny czujnik, który powala mi się budzik dokładnie wtedy, kiedy obudzić się powinnam. Czujnik ten nazywa się "instynkt macierzyński" i dostałam go w bonusie razem z pierwszym dzieckiem. Zupełnie jakby przynieśli mi tę umiejętność ukrytą gdzieś w zakamarkach becika, w który okutane było to małe czerwone wrzeszczące. Dzięki niemu budzę się na każde najmniejsze kwęknięcie, otwieram błyskawicznie oczy z pełną przytomnością jak tylko mała nóżka zrzuci na ziemię kołdrę, szóstym zmysłem wyczuwam moment, kiedy pielucha jest już tak pełna, że zaraz zawartość zmoczy piżamkę. I w te poniedziałkowe poranki wrześniowe, kiedy budzik w telefonie  odzywa się dokładnie o 6.05, ja otwieram jedno oko dokładnie o 6.00. Patrzę tym jednym okiem (bo drugie jeszcze śpi) na lewo- Mała drzemie z czarną główką wciśniętą gdzieś pod pachę pana męża, a on wygięty w nienaturalną pozycję usiłuję nie spaść z łóżka i nie przygnieść Małej.

Zanim wyrwę Starszą z objęć Morfeusza, zanim podniosę do góry rolety i zapalę lampkę, lubię wcisnąć się obok niej, naciągnąć na nas kołdrę i rozpaczliwie ogrzewać stopy, które już zdążyły mi zmarznąć. Czuję, jak dziesięcioletnia łapka chwyta mnie za szyję i słyszę zaspaną prośbę: "przytulaj". I w tym małym pokoiku na piętrze, w ten szary wrześniowy poniedziałkowy poranek dzieje się prawdziwa magia, bo oto ona znowu ma 2 lata i znowu tulę ją do siebie w jednym łóżku. Lubię poranną kawę; cały ten rytuał z nią związany. Gorąca woda bulgocząca w czajniku na piecu, żadnym tam elektrycznym, takim żeliwnym co to wprawdzie nie robi klik, ale nadaje klimat poniedziałkowym porankom jak nic innego. Zapach świeżo zaparzonej kawy unoszący się po całym domu i ten pierwszy łyk rozchodzący się całym ciele. Gorąco kubka i para ogrzewająca policzki. Lubię zapach świeżych rogalików, jeszcze ciepłych, które dziadek przyniósł dziewczynkom prosto z piekarni.

Lubię mgłę gęstą jak mleko, taką że to drugiego domu wcale nie widać, taką która kładzie się hen daleko na polach, plącze się w koronach drzew i podchodzi niemal pod same drzwi naszego tarasu. Pierwszy prawdziwy wrześniowy deszcz jesienny lubię przeokropnie. Lubię te wielkie krople spadające z nieba, uderzające z ogromną siłą o parapet i lubię też pytające spojrzenia dzieci, które już zakładają kalosze i płaszcze przeciwdeszczowe. Ich radość, kiedy taplają się w kałużach, dzikie wrzaski i mokre spodenki lubię do nieprzytomności. Lubię otworzyć okno na oścież i wpuścić do domu chłodne wrześniowe powietrze; otwarte okno w pierwszy naprawdę chłodny wrześniowy poranek to jedna z największych przyjemności w życiu. A On mi mówi, że zimno jest i mam zamykać- jak on nic nie rozumie :) Lubię postawić Małą na kuchennym parapecie i obserwować Starszą, która idzie z szkoły z różowym plecakiem w kucyki i macha nam tak długo, dopóki całkowicie nie zniknie z horyzontu. I Mała też macha, a potem tak śmiesznie rozkłada rączki, bo nie ma już siostry. Poszła. Lubię poranny pachnący prysznic, kiedy oddaję Małą w czyjeś dobre ręce i mam te 20 minut tylko dla siebie. Otulam się wtedy waniliowym zapachem żelu pod prysznic, wącham słoiczek pełen pomarańczowego peelingu i planuję, że do kolejnej mikstury dodam koniecznie kardamon. Może cynamonu też trochę na rozgrzewkę.

Lubię przedpołudniowy spacer z Małą, kiedy siedzi w swoim wózku otulona ciepłym kocykiem i tylko ten kartoflowy nosek jej widać. Lubię założyć na siebie długi wełniany kardigan i iść z nią do lasu na poszukiwanie kasztanów, żołędzi i kolorowych liści i te ludziki, które potem zdobią każdy kąt w domu też lubię. Gorącą herbatę z sokiem malinowym po takim spacerze lubię bezgranicznie, nic tak nie smakuje jak gorąca malinowa herbata po pierwszym chłodnym wrześniowym spacerze właśnie. Lubię jarzynową zupę z soczewicą na obiad i lubię, kiedy pierwsze pytanie Starszej po powrocie ze szkoły brzmi: "a co dziś na obiad?". Lubię jak papla wesoło przy tej zupie i opowiada, co to się nie działo, naklejki z konikami od Wiktorii dostała, a Asia podzieliła się czekoladką, i w ogóle to wiesz mama szóstkę dostałam! Jemy, a Mała, która nie znosi być karmiona, ale samej jeszcze trudno trafić do buzi łyżeczką tak, żeby nie ubrudzić wszystkiego dookoła, śmieje się razem z nami, chociaż sama nie wie dokładnie z czego. I rozrzuca przy tym jedzenie dookoła. Nawet ten bałagan lubię, bo wiem, że on minie; skończy się i on, i rozgardiasz przy obiedzie, i dzieciństwo się skończy. I zostaną dwie miseczki zupy przy idealnie nakrytym stole, bez zbędnych okruszków i bez rozmów z ustami pełnymi jedzenia. Więc lubię, póki mogę.

Ciszę, która panuje w domu, kiedy Starsza odrabia lekcje, a Mała ogląda bajki z tatą, lubię przeokropnie. Między innymi dlatego ją lubię, bo krótko trwa ;) a ja mam czas na napisanie posta o tym co lubię na przykład. Lubię, kiedy w ten wrześniowy dzień wieczór przychodzi już po kolacji, mimo że jeszcze kilka tygodni temu o godzinie 19 wszyscy ganialiśmy po dworze. Lubię, kiedy wiatr wieje za oknem, deszcz zacina prosto w nasze szyby, a w sypialni wesoło migocze światełko świecy. Kokosimy się na kanapie, popijając co kto lubi, jedni kawę, inni sok, a jeszcze inni mleko; oglądamy bajki w telewizji i ja też to bardzo lubię. A najbardziej lubię ten moment, kiedy dziewczynki już wykąpane, pachnące obie szamponem Bambino obdarzają buziakami każdego domownika i idą do swoich łóżek. Przytulasy, chichotanie i skopywanie kołdry na ziemię lubię i to ciągłe "no śpij już wreszcie" też. Lubię noc, te kilka chwil po uśpieniu dzieci, kiedy zmywam z rzęs tusz, robię sobie zieloną herbatę i odpisuję na maile. Cisza, spokój, równe oddechy dzieci i moje ciche stuk stuk w klawiaturę komputera. Lubię położyć się spać ze spokojną głową, chociaż tak rzadko mi się to udaje...

91 komentarzy:

  1. Masz niezwykły dar do malowania słowem i obrazem. Jestem zachwycona tym blogiem. <3 JR

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty zrobiłaś to zdjęcie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam także chciałabym się budzić o tej porze, której powinnam :D
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z natury jestem skowronkiem, za to wieczorem ledwo żyję ;)

      Usuń
  4. Piszesz czarująco...aż zachciało mi się wrześniowego poranka!:) Piękne zdjęcie Ci wyszło...natura jest najlepszym modelem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię mgliste poranki :) super zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny blog i post :*
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja uwielbiam cisze i bajki i mgliste poranki, nawet deszcz mi nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas lata było całkiem sporo, ale i tak nie czuję, żebym się nim wystarczająco nacieszyła. Wrzesień też przyniesie zmiany - nowa szkoła. Brakuje mi jednak jeszcze odrobiny czasu, żeby czuć w pełni nasycenie wspólnym czasem jaki mieliśmy całą rodziną w wakacje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nigdy nie jest tak, że latem czujemy się nasyceni. Za krótko trwa. To tylko 2 miesiące w całym roku...

      Usuń
  9. Przepięknie to napisałaś!
    Cholibka...
    Mam poczucie, że cokolwiek tu sklecę, wyjdą jakieś banały...
    Jak rozdział z dobrej książki... Klimatycznie się poczułam... Otulona... Rodzinnie... Domowo... Błogo... Dziękuję! Również za to, że przypomniałaś o deszczu, o mgle, o chłodzie, który tak lubię... Dzięki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w polowie sierpnia robie sie bardzo sentymentalna i czuje nadchodzaca jesien.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest coś w tym, że nadchodzącą wiosnę lub jesień czuć dużo wcześniej w powietrzu. Mimo uroków pogody, nie można się dać chandrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku postanowiłam absolutnie nie dać się chandrze ;)

      Usuń
  12. Oj my za jesienią nie przepadamy, robi się wtedy chłodno, zimno i ponuro. Lubimy lato gdzie jest ciepło i słonecznie, dni są długie i można spędzać czas aktywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienią i zimą również można spędzać aktywnie czas; staram się z każdej pory roku wycisnąć co się da :)

      Usuń
  13. Jestem oczarowana Twoim tekstem, dawno nie czytało mi się tak przyjemnie, lekko, pięknie. A wiesz, co jest najpiękniejsze? Że odczarowalas mi pogląd brzydkiego września na rzecz tak cudownego obrazu. Dziękuję ❤

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mi się podoba Twój sposób pisania. Choć nie przepadam za jesienią i wrześniem to Twój opis sprawił, ze nie jest juz ona taka straszna.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja poranków nie lubię, bo wiążą się z bólem wstawania, a jestem śpiochem :) To znaczy mam ból jak muszę ( a muszę) wstać przed 6 rano. To jest tragedia.

    Ale ciepłe wrześniowe poranki są super. Jesień może być piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepła, kolorowa jesień jest cudna :) Ja jestem typowym skowronkiem,więc zawsze wstaję bardzo wcześnie :)

      Usuń
  16. Taka szarówka to ja też lubię, jakoś wcześniej wstawać nie mam problemu. Fajnie jest kiedy jest też cały dzień pochmurno. Fajny pomysł na bloga masz.

    OdpowiedzUsuń
  17. Klimatycznie i ciepło. Lubię jesień za wieczorne chwilę z książką i kubkiem ciepłej herbaty z cytryną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienne wieczory z książką lub filmem i herbatką do tego to jedna z największych przyjemności w życiu :)

      Usuń
  18. ja równiez lubie wcześnie wstawać <3 https://mniejnizwiecejpowaznie.blogspot.com/2017/08/hitler-czyli-zwyciestwo-inaczej.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Pieknie napisane :) ja chce lata bostrasznie nie lubie jesieni 😒

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, staram się doceniać każdą porę roku, ale zimą będzie mi trudno... ;)

      Usuń
  20. Jakoś czułam, że tego lata było więcej. Szczególnie w małopolsce. Upały nieraz dawały w kość. Lubię jesień, ale tylko to piękniejsze jej oblicze. Polska, złota jesień jest taka piękna.

    OdpowiedzUsuń
  21. Podzielam szczególnie to, co napisałaś na samym końcu "Lubię położyć się spać ze spokojną głową, chociaż tak rzadko mi się to udaje..."
    Też lubię i też zbyt rzadko mi się to udaje...

    OdpowiedzUsuń
  22. Też chyba mam taki wewnętrzny budzik! Przydatna umiejętność :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Za jesienią nie przepadam, zdecydowanie wolę zimę :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zima jest najcięższym czasem, za wyjątkiem świąt :)

      Usuń
  24. Pięknie napisane, moje klimaty porannych spacerów.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdecydowanie czuć w powietrzy swego rodzaju spowolnienie, układanie się do snu. Chyba pierwszy raz w życiu trochŕ mnie to cieszy. Przeżyłam w te wakacje tydzień upałów po prawie 40 stopni i zrozumiałam, że to nieprawda, że im cieplej, tym przyjemniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takich upałach mogłam pomarzyć. U nas lato było chłodne i deszczowe...

      Usuń
  26. Ale mi się tu podoba! Będę odwiedzać częściej ❤️

    OdpowiedzUsuń
  27. wszystko tak pięknie napisane i tak prawdziwie, naturalnie <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Przepięknie napisane! Ja najbardziej lubię listopadowe wieczory, szczególnie gdy pada deszcz. Odpalam sobie wtedy Riders On The Storm The Doors czy inne tego typu klimatyczne utwory i mogę tak siedzieć i nic nie robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie The Doors "smakują" zawsze, niezależnie od pogody ;)

      Usuń
  29. A w Krakowie lato było 2,5 miesiąca, padało może kilka dni takich, że słońca nie było. Piękny rok z regularnymi upałami 34+ st. C więc nie narzekam. Wrzesień też lubię, urokliwe przejście lata w jesień jest urocze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie upalne, letnie dni można policzyć na palcach jednej ręki...

      Usuń
  30. Fajny, nastrojowy wpis :).
    Ja jednak wolałabym żeby lato trwało znacznie dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w tym roku lata nie było, więc mam nadzieję na piękną złotą jesień :)

      Usuń
  31. Oh także lubię podobne klimaty- no może bez zmian w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam podobne odczucia jeśli chodzi o wrzesień. Do tego odczucie przemijania. Urodziny i jakaś taka zaduma nad życiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień sprzyja zadumie. Im bliżej zimy, tym częściej przychodzą refleksje.

      Usuń
  33. Wiele osób nie przepada za wrześniowymi dniami, ale mnie one kojarzą się z chwilami wytchnienia od zabieganych letnich dni, odpoczynku od upałów, a jednocześnie więcej czasu na realizowanie swoich pasji. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja uwielbiam budzić się przed budzikiem, ale nie po to by wstać. Po prostu lubięmyśl, że nie muszę jeszcze wstawać ;p

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja miałam lato zawsze będąc u chłopaka na wschodzie, u mnie na północy już kolejny rok lato jest zimne. A ja tak bardzo nie lubię zimna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile jesień lubię, to zimy już nie bardzo, zwłaszcza ze względu na zimno właśnie...

      Usuń
  36. Potrafisz zaczarować słowem codzienność :) Naprawdę pięknie opowiadasz! I mamy chyba trochę wspólnego: bo też uwielbiam zapach wrześniowych poranków i pierwsze jesienne mgły; lubię chłodne wieczory pełne przytulania na kanapie (gdzie każdy popija co kto lubi;)) i poranki, kiedy to dwójka moich dzieciaków przychodzi do mojego łóżka, żeby wygrzać swoje zimne stópki (a ja że strachem czekam na ten moment, kiedy zdecydują, że są 'za duzi' na te poranne pieszczoty...)
    Ciepło pozdrawiam że Szkocji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, poranki wrześniowe potrafią być naprawdę cudowne :)

      Usuń
  37. A ja tych porankow nie lubie bo sa chlodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet lubię ten poranny chłód, gorąca kawa wtedy fantastycznie smakuje :)

      Usuń
  38. A ja tych porankow nie lubie bo sa chlodne.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja je niedługo znienawidzę przez pracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam czytać takie posty, oby więcej. będę zaglądać:)
    www.flare.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  41. Mi niestety kojarzą się one z powrotem do szkoły. ;)

    OdpowiedzUsuń