poniedziałek, 11 września 2017

szufladki, szufladki.

 Coraz ciaśniej i coraz duszniej mi się robi ostatnio. Jakby powietrze wokół mnie z każdym dniem zagęszczało się z prędkością światła i przelewało się powoli jak skondensowane mleczko z puszki. Gdzie nie pójdę, czego nie zrobię i czego nie powiem, próbują mnie capnąć. Dopaść próbują  i zamknąć na wieki wieków. Czuję te ich wyciągnięte po mnie łapy, słyszę świszczące oddechy na plecach i jedyne na co mam ochotę, to zatrzymać się i wziąć głęboki oddech. A potem siekierą- dobrze naostrzoną, żeby nie było- rozwalić tą całą chorą szuflandię wokół mnie. 

Żyjemy w świecie pełnym szufladek. Kiedyś zupełnie tego nie dostrzegałam, teraz mocno mnie to uwiera. A Ty to zauważyłaś? Bo mnie uderza ten fakt coraz częściej i coraz intensywniej. Wszędzie, gdzie się nie obejrzę, widzę szufladki. Dużo szufladek. Całą masę wielkich szuflad i ogrom maleńkich szufladeczek. Widzę maciupkie dopiero co stworzone szufladusie i pierdyliard pomysłów na nowe szufladudusie. Mniejsze, większe, kolorowe lub całkiem czarne, wypełnione po brzegi lub tylko do połowy, a niektóre zapełnione zaledwie w niewielkiej części. Szufladki, w których znaleźć się to prawdziwa nobilitacja i awans społeczny połączony z dzikim uwielbieniem tłumów, oraz szuflady- kule u nogi, do których dać się wtłoczyć nikt nigdy by nie chciał, bo wygrzebać się z nich  graniczy z cudem. Szuflady jak wyroki napisane na czole. Szuflady niosące ze sobą ból i odrzucenie. 


Niezależnie od tego, jakiej są wielkości i w jakie ramy nas wpychają, łączy je jedno- każda z nich ma na sobie napis. Tytuł. Metkę. Etykietkę. Jak zwał, tak zwał, wiadomo o co się rozchodzi. I co najśmieszniejsze i najbardziej absurdalne w tym wszystkim- ludzie sami pchają się do tych szufladek. Pchają się i z rozkoszą wpychają tam innych. Zupełnie jakby brali udział w wyścigu kto pierwszy zaszufladkuje siebie i całą swoją rodzinę, ten dostanie największą etykietkę na czoło! Największą i najbardziej oczojebną, walącą neonami jak szyld nocnego klubu go go, co by ją z daleka widać było. Człowiek bez etykietki nie istnieje. Człowiek bez etykietki jest nikim. Śmieciem i dziwadłem. Outsiderem i wyrzutkiem. Musisz być jakiś. Nieważne jaki, jakiś. Zrób z siebie totalnego kretyna, zbłaźń się jak ostatni debil, ale bądź jakiś. Zupełnie jak w popularnym programie rozrywkowym sprzed lat- nawet jeśli nie masz talentu do śpiewania, nawet jeśli nie czujesz muzyki, to nic to, jeśli jesteś jakiś. Kojarzycie co to był za program? Ten ;) 

Każdy szufladkuje każdego. Nawet ten, kto siedzi po uszy zakopany w najbrudniejszej, najciemniejszej i najbardziej zatłoczonej szufladzie, z radością zaszufladkuje tego, kto swojej szuflady jeszcze nie ma. Nasz świat kocha szufladkować. Wrzucać wszystkich do jednego wora. Nazywać rzeczy po imieniu. Niby tak kochamy oryginalność, a jeśli ktoś lub coś wymyka się schematom, jest dziwny. Jest stuknięty i zboczony. I niebezpieczny też na pewno. I ogólny ostracyzm mu się należy, ot co. Mamy więc szufladę dziwaków, zboczeńców, smutasów i idiotów. Mamy szufladę kujonów, nudziarzy, kiboli i głupich blondynek. Mamy szufladę matek-polek-męczennic, wyzwolonych seksualnie singielek i egoistycznych jedynaków. Mamy szufladę materialistów, minimalistów, ekologów i szafiarek. Mądrych i głupich. Skinów i metalowców.


Ja bym chciała w tym miejscu, proszę ja Ciebie, ogłosić niniejszym co następuje: wad mam w cholerę i trochę. No. Taki coming out uczyniłam. Niecierpliwa jestem okropnie i nosi mnie, jak muszę na coś dłużej poczekać, a bardzo mi na tym czymś zależy. Wszystko bym chciała na już, na teraz, na wczoraj najlepiej. Szybko tracę cierpliwość- chociaż czy można stracić coś, czego się nie ma?- i drę tą twarz o byle co, a potem się wstydzę okrutnie, że taka stara i taka głupia, i wyję do poduszki, bo znowu powiedziałam trzy słowa za dużo. A przecież wcale tak nie myślałam, wcale! Kurwą rzucam zdecydowanie zbyt często i zupełnie nie wychodzi mi to całe zen i hygge, o którym tyle czytam i też bym tak chciała. Być boginką domowego ogniska bym chciała. Ale na milion moich wad, tę jedną zaletę bardzo w sobie lubię i duma z tego jestem, bo musisz wiedzieć, że mocno tolerancyjna jestem. Niewiele jest rzeczy, których nie toleruję. 

Wychodzę z założenia, że każdy ma swoje życie i tak długo dopóki nie robi innym krzywdy, nic mi do tego jak żyje. Serio, nic mnie nie obchodzi kto robi co w łóżku, z kim i jak długo. Wisi mi kto jaki kolor włosów sobie zafundował i że pięćdziesiąty tatuaż na plecach sobie rąbnął. Mam gdzieś ile kolczyków zdobi jego ciało. Dynda mi centralnie ile zer na koncie sąsiada mego się znajduje i dlaczego z drugą żoną aktualnie się rozwodzi. Obchodzi mnie to wszystko tyle, co zeszłoroczny śnieg. A żyjta sobie, ludziska, jak chceta. Dlatego przed tymi szufladami tak się bronię i buntuję się przeciwko wszystkiemu, co próbuje gdziekolwiek mnie wtłoczyć. Hej, mam na imię Anika. 34 lata. Mama an pełen etat, rozwódka, w związku małżeńskim, cywilnym, więc nie jestem żoną, copywriterka, fotograf, minimalistka, materialistka, zbieram starocie, kocham wyrzucać niepotrzebne rzeczy, pracuję w domu, nie pracuję w biurze, zarabiam pisaniem, zarabiam robieniem zdjęć, nie zarabiam na etacie, słucham rocka, słucham Pentatonix. To kim ty właściwie jesteś????? - dzisiaj znowu usłyszałam- nijak nie można ciebie zakwalifikować!!! I dobrze- myślę sobie.

Tylko, cholera jasna, żeby nie wpaść teraz do szuflady z etykietą: nie lubię szuflad.

92 komentarze:

  1. Dzisiejszy świat jest okropny pod względem szufladkowania. Czasem pierwsze wrażenie o osobie może jej nadać wiele etykiet, zalet, wad - a przecież nie rozmawiamy z nią, nie znamy jej. Sama bronię się przed tym działaniem. Każdy jest inny, żyje po swojemu, robi to co dla niego dobre. Nie możemy być tacy sami bo byłoby nudno.
    Bardzo mądry tekst. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas jest inny i to jest piękne, dzięki :)

      Usuń
  2. Zaskoczenie. Zupełnie inną twarz w tym wpisie pokazałaś. Bardzo mi się podoba i aż nie mogę się doczekać co tutaj jeszcze u ciebie znajdę. Pozdrawiam. :) J.R.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mądrze piszesz. Zostaję tu na dłużej. Niesamowicie bliskie jest mi twoje pisanie. Dominika

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety też to widzę i też mnie to uwiera...zresztą czasami sobie myślę, że większa świadomość niekoniecznie jest dobra. czasami lepiej byłoby nie wiedzieć i nie przejmować się tym, obok których inni przechodzą obojętnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię ciebie czytać. Tak szuflandia u nas króluje i jeszcze podejście - bo ja wiem lepiej, chociaż nic nie wiem i nie znam sprawy to wiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo wartościowy blog, estetyczny wizualnie i dobrze napisany. Jestem ciekawy jak dalej będzie się rozwijał. Obserwuję. Paweł T. z ig

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny tekst! Z przyjemnością się go czytało i przede wszystko dużo z niego wyniosłam. Co prawda to prawda - ludzie mają to we krwi od urodzenia by szufladkować. Nie ważne kim jesteś, czy duży czy mały, czy homoseksualista czy heteroseksualista. Każdy szufladkuje, bo może, bo wolność słowa, bo to XXI wiek i możemy mówić i robić co Nam się żywnie podoba. A niech Ci ludzie uderzą się młotkiem w ten pusty łeb i niech zajmą się swoim życiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja, chociaż sprzeciwiam się pozornemu opatrywaniu innych w metryczki, i tak nie raz ulegam. Też szufladkuję. Ale po chwili dostaję strzał w pysk, by przestać i spróbować poznać człowieka, a nie pozostać przy wrażeniu, które na mnie wywarł. Lubię takie teksty jak twój, to uświadamia mnie, że nie wszyscy ulegamy złudzeniom i szukamy, doszukujemy się błędów, naprawiając je.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zdarza się ulegać mylnemu pierwszemu wrażeniu, ale na szczęście bardzo szybko się ogarniam.

      Usuń
  9. Smutne jest to, że ludzie potrafią przykleić drugiemu człowiekowi "łatkę" jeszcze zanim go poznają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj w gronie nie lubiących szufladek :-) Żeby nie było, meblowe szuflady mi nie przeszkadzają, a nawet darze je ogromną sympatią ;-)
    Mieszkam na wsi, całkiem sporej, ale jakby nie było, wszyscy się tu znają. Nie ma dnia, żebym nie słyszała jakiś sensacji na temat kogoś z naszej miejscowości. Tu wszyscy o wszystkich "WSZYSTKO" wiedzą, a przynajmniej tak im się wydaje. A najwięcej "wiedzą" ci, których życie jest nudne i mało wartościowe, więc żyją życiem innych.
    Codziennie doświadczam tego, jak komuś przylepia się łatkę, etykietę, wsadza do tej nieszczęsnej szufladki. Mnie to nie interesuje. Nie lubię słuchać plotek czy nowinek na tematy ludzi, których w sumie ledwo co znam. Nie mam na to czasu i zwyczajnie mało mnie to obchodzi, dopóki, tak jak piszesz, ktoś nie wyrządza krzywdy innym, niech sobie żyje jak chce.
    Ludzie zawsze dzielili innych na lepszych i gorszych, grubych i chudych, ładnych i brzydkich itd. Zawsze też znajdzie się ktoś, komu wyobraźnia podsuwa coraz to barwniejsze pomysły i snuje plotki na tematy innych. Uwierz, wiem coś o tym. Jakich to człowiek może się rzeczy o sobie dowiedzieć. Pozazdrościć jedynie talentu bajkopisarza ;-)
    Jestem Sylwia, mam 32 lata, jestem matką, żoną i blogerką, i najmniej mnie obchodzi kto mnie w jaką szufladę wsadzi (i tak z niej wypełznę ;-) ). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybijam Ci wirtualną pionę! Mieszkam w podobnym miejscu i doskonale wiem o czym mówisz ;)

      Usuń
  11. Jest tak odkąd pamiętam i chyba mam to aktualnie w poważaniu. Nie uciekniemy przed tym, ludzie zawsze to robili i będą robić. Ważne aby swoim dzieciom tłumaczyć takie zachowania

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdy z nas ma chyba jakieś pierwsze wrażanie o człowieku, ja staram się jednak mimo wszystko poznać jakąś osobę i dopiero później ją ocenić niż z góry ją przekreślić :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  13. Kultura obrazkowa, pospiech, brak uwagi dla drugiego człowieka. Konsekwencją jest nadanie komuś szybkiej etykiety.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również jestem tolerancyjna. Nie obchodzi mnie także co robią inni ludzie, moi sąsiedzi, kto z kim, po co, jak i dlaczego. Mam własne życie i lubię skupiać się na nim. Nie wiem czy ludzie mnie zaszufladkowali - jeśli tak, to być może do grupy osób cichych i spokojnych, a teraz pewnie zachodzą w głowę po co założyłam blog. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Smutne, ale jakże prawdziwe. Chociaż ja sie staram nie zwracać uwagi na te szuflady i szufladki, a jeśli ktoś mnie w takową pakuje, to jego sprawa - ja mam to w nosie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zwracam uwagi na szufladki. I z takim podejsciem jest mi najlepiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szufladkujemy wszystkich i wszystko, nawet nie będąc tego świadomymi. Jedyna różnicą między nami są tylko kryteria, jakimi się kierujemy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uważałabym jednak z tym, że "wszystko i wszystkich" ;)

      Usuń
    2. Tak już jest skonstruowana nasza podświadomość, od zawsze kategoryzowaliśmy i nadal będziemy to robić. ;)

      Usuń
  18. Wszystko w dzisiejszym świecie jest zaszyfladkowane, skategoryzowane. Wszelkie odstępstwa to wręcz uhybienia i ogromne błędy. Jak śpiewał Niemen... Dzieny jest ten świat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście coraz częściej spotykam ludzi, któzy dzielnie wymykają się wszelkim schematom i to jest piękne :)

      Usuń
  19. Niestety takie czasy, szybko, szybko i etykietki też na szybko..
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko i bez zastanowienia ;)Pozdrawiam również :)

      Usuń
  20. Jestem pod wrażeniem Twojego podejścia do życia. Świetne, z przemyśleniem :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Strach pomyśleć, w jak strasznym i parszywym kierunku to zmierza. To trochę tak, że z jednej strony uczą - jesteś wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, oryginalny - ale za chwilę stopują, byś zanadto w to nie uwierzył człowieku, bo wyróżniać zanadto się nie można. To już przegięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego trzeba nauczyć się nie przejmować się ani ludzkim gadaniem, ani metkami, które przyczepiają nam masowo na czoła. :)

      Usuń
  22. Zdrowe podejście do życia, o ile ktoś nie robi krzywdy innym i nie narusza prawa to spoko:) nie pojmuję jak można zagladać komuś no do wyrka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wyrka ani gdziekolwiek indziej, zgadzam się :)

      Usuń
    2. pod warunkiem że nei krzywdzi innych:)

      Usuń
  23. Ludzie wolą spoglądać na innych, niż na siebie. Doszukują się w ludziach wad i jakichś ułomności, choć sami nie są idealni. Szufladkowanie było, jest i będzie przykre i krzywdzące. A przecież moglibyśmy tego uniknąć, gdybyśmy tylko tego chcieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety łatwiej jest zaszufladkować niż zadać sobie trud poznania człowieka.

      Usuń
  24. Świetny, bardzo ciekawy post:) czekam na więcej:*

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale faktycznie jak pomyślę, to tych szufladek wokół jest bardzo dużo :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie lubię etykiet, szufladek, worków. Nie lubię plotek. Mam swoje życie i jeśli interesuję się życiem innych to tylko, by komuś pomóc, a nie oceniać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nikt nie powiedział, że życie jest proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie jest w zasadzie bardzo proste, tylko my lubimy je sobie komplikować :)

      Usuń
    2. Mówisz tak tylko dlatego bo jesteś młoda i życie nie dało ci po dupie.

      Usuń
    3. Życie mocno dało mi po dupie, dlatego właśnie tak myślę :)

      Usuń
  28. a ja się nie mieszczę do szuflad ;)
    https://mish-mash-by-anula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo nie lubię szufladek, etykiet i innych stereotypów. Jednak wydaje mi się, że jest to nieuniknione :-( Wypijamy to trochę z mlekiem matki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, musimy mocno nad sobą pracować, żeby nie szufladkowac innych.

      Usuń
  30. Też nad tym ostatnio myślałam. Częściowo to już rola podświadomości, by ocenić innyh na wstępie. Czasem jednak warto ,,porozmawiać" z tą podświadomością i uświadomić sobie, że nie wszyscy i nie wszystko musi być takie, jak to widzimy.

    http://karina.stankowicz.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. wspaniały wpis, będę wpadać tu częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mocny i szczery wpis. I prawdziwy, niestety. Bądź sobą dalej, pokaż innym, jak dobrze być sobą. Ja dopiero zaczynam otwierać się na innych, pokazywać siebie. I nie chcę być zaszufladkowana. I staram się nie szufladkować innych, ale czasem zdarza mi się po cichu. Bo tak naucza nas otoczenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Otoczenie ma na nas ogromny wpływ czy tego chcemy, czy nie.

      Usuń
  33. Cudne miejsce! <3
    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam wrażenie, że szufladkowanie jest bardziej domeną starszego pokolenia niż młodszego. Młodzi ludzie, nastolatkowie bywają bardziej tolerancyjni i otwarci, niż wydawałoby się, ich bardziej rozsądni i doświadczeni rodzice. O szufladkowaniu wiem coś, sama jestem ofiarą tego zjawiska. Mam starszego o 23 lata partnera, osoby w moim wieku i młodsze nigdy nie spojrzały się na nas krzywo na ulicy. Oceniający wzrok lub komentarz "pewnie jest z nim dla pieniędzy" zawsze pada z kierunku osoby starszej, zazwyczaj kobiety. Pozostaje robić swoje i śmiać się z opinii innych ludzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też próbowano wsadzić do szuflady (może nadal się próbuje, nie wiem), bo byłam samotną mamaą i z wielu różnych innych powodów... kto szufladkuje? Mam wrażenie, że to nie zależy ani od wieku, ani od płci. Już niektóre dzieciaki z klasy mojej starszej córki mają ku temu tendecje, więc...

      Usuń
  35. Pochodzę z małej miejscowości, w której ludzie są okrutni, nie zostawią na nikim suchej nitki. Jak nic nie wiedzą to zmyślą. Z tego powodu właśnie uciekłam najpierw do miasta, a z czasem za granice. Myślałam, że tu będzie lepiej. Jednak trafiłam do miejscowości w której jest sporo polaków. I zauważyłam, że taka jest nasza mentalność. Nauczyłam się stawiać temu czoła, i mam gdzieś do jakiej szufladki mnie wpakują. Robię to co lubię, to co kocham. Jestem szczęśliwa, a oni mi mogą, zazdrościć, że robię w życiu rzeczy, z których jestem dumna i co podoba się moim czytelnikom.
    Pozwolę się tu rozgościć z kubkiem gorącej herbatki. ;) Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pochodzę z małej miejscowości, ba! mieszkam w takiej, więc wiem o czym mówisz. Po latach przejmowania się dojrzałam do tego, żeby olać i tak jest mi najlepiej :) Rozgość się, zapraszam :))

      Usuń
  36. Coś w tym jest - i szuflad chyba po prostu nie da się uniknąć. Pół biedy , kiedy to my sami się do nich wkładamy, próbując się określić - natomiast gorzej, gdy robią to za nas inni ludzie (w gruncie rzeczy nie mający pojęcia o naszym życiu i oceniający tylko jakiś jego skromny fragment). Osobiście jestem raczej outsiderka - nie lubię kontaktu z ludźmi, żyję totalnie po swojemu, niespecjalnie interesuję się też cudzymi sprawami (w sensie - nie wesze sensacji i nie wtykam w nie nosa). Ale w gruncie rzeczy - "outsider" to też jakaś moja szuflada. Grunt, że wygodna i nikomu krzywdy nie robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generlnie jestem zdania, że jeśli sami się wsdzamy do szuflady, to ok, widocznie tak chcemy, tak nam lepiej, ale cholera mnie strzela, jak robią to inni , krzywdząc i plując jadem. Nie znoszę tego.

      Usuń
  37. Zawsze wychodziłam z założenie, że daję innym żyć w jaki chcą sposób, a i sama taką wolność otrzymuję od innych. Przyznaję, szufladkuję ludzi, zjawiska, rzeczy, w ten sposób organizuję sobie świat, ale unikam dyskryminacji czy uprzedzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Często szufladkujemy kogoś zanim go w ogóle poznamy. Przykre to.

    OdpowiedzUsuń
  39. No niestety to już się wpisało w naszą naturę, najgorsze jest to kiedy to nieświadomie to robimy, ja tak swego czasu miałem kiedy to w domu rodzinnym byłem to zdarzało mi się notorycznie ale u dziewczyny jakoś uspokoiłem się. Dużo mądrości tu zawarłaś, świetny post

    OdpowiedzUsuń
  40. Takie szufladkowanie to nie odłączny element dzisiejszego świata, tak mi się przynajmniej wydaje z mojego doświadczenia, ahh sama się nawet łapie na szufladkowaniu ludzi, to chyba już taki nasz odruch ludzki, chociaż gdy tylko się na tym łapie to w myślach bije się po rękach i staram się od tego stronić :D
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu chyba się zdarza raz na jakiś czas. Najważniejsze, że zdajemy sobie z tego sprawę :)

      Usuń
  41. Mądrze prawisz. Też nie świeże szufladkowania, tym bardziej że do żadnej się nie nadaje bo zbyt wiele we mnie skrajności.

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie cierpię szuflad, chyba że w komodzie... :P

    OdpowiedzUsuń